STRONE PROWADZI
SIEĆ OBYWATELSKA
WATCHDOG POLSKA

biuro@siecobywatelska.pl
UL. URSYNOWSKA 22/2
02-605 WARSZAWA
DESIGN: RZECZYOBRAZKOWE.PL

Homo Faber – prawa człowieka lokalnie

Stowarzyszenie Homo Faber zostało założone w 2004 roku przez ludzi związanych z lokalną grupą Amnesty International. Kończąc studia, postanowili dalej działać na rzecz praw człowieka, jednak nie tylko jako wolontariusze czy wolontariuszki w wielkiej, światowej organizacji – ale lokalnie, we własnym stowarzyszeniu.

logo Homo Faber

Lublin i lubelszczyzna nie są obecnie terenem gwałtownych czy masowych naruszeń praw człowieka, w związku z czym i działalność Homo Faber nie skupia się, na szczęście, na reagowaniu na skrajne sytuacje. Osoby tworzące stowarzyszenie uznają za swoją misję dążenie do rzeczywistego wpływu na otoczenie – aby zmieniać świat na taki, w którym podstawowe prawa i wolności są szanowane. I mimo, że brzmi to dość patetycznie – choć takie właśnie bywają misje organizacji pozarządowych – od siedmiu lat członkowie Homo Faber starają się realizować swą misję w praktyce. W praktyce, bo słowa homo faber znaczą właśnie człowiek pracujący, człowiek wytwórca.

 

Trzy programy

Ludzie z Homo Faber lubią robić dużo. Dużo różnych rzeczy, dużo na raz, tak by było dużo wyzwań. Przez kilka lat stowarzyszenie znane było głównie z tego, że „robiło wszystko”. Kiedy słuchało się wypowiedzi ludzi z ulicy mówiących, czym zajmuje się HF, otrzymywało się za każdym razem inną odpowiedź. I za każdym razem prawdziwą. Historia Żydów, etyczna konsumpcja, zakaz tortur, wolny Tybet, zbiórka na szlachetny cel (dowolny), problem pomocy humanitarnej, pikieta w sprawie Rospudy, zmiana kodeksu karnego, wystawa, koncert, konkurs, warsztat, wycieczka, panel, petycja, happening, wykład, film, recenzja, gazeta, lobbing. Wszystko! W końcu koncepcja praw człowieka jest pojemna.

Przez lata wszechstronność sprawiała radość, jednak w końcu zaczęła uwierać. Nie można już było się nawet spodziewać, jaką „łatkę” ludzie przylepią organizacji. Na wewnętrznych spotkaniach coraz częściej padało pytanie – czym właściwie zajmuje się ta organizacja? Nastąpił proces porządkowania – pisania strategii. W tym miejscu należy się podziękowanie czuwającej i wspierającej Fundacji Batorego.

Dzięki temu organizacja dorosła i spoważniała. Początkowy entuzjazm młodych, często jeszcze studiujących, osób zastąpiony został jeszcze większym entuzjazmem nieco starszych członków i członkiń. Proszę się nie obawiać, zbytnia powaga nigdy nie była silną stroną organizacji. Na szczęście brak garnituru czy garsonki nie odbiera prawa do działania.

Ukierunkowanie nastąpiło w trzy (jedynie trzy!) strony. Powstały programy: Dobre Rządzenie, Międzykulturowośćoraz Zrównoważony Rozwój. 

Pierwszy, najbardziej lokalny, pomaga w mieszkańcom i mieszkankom Lublina w codziennych zmaganiach z władzą, starając się te kontakty maksymalnie umilać (a raczej czynić możliwie znośnymi). Dobre Rządzenie monitoruje, wskazuje i, jeśli trzeba, współpracuje z władzami miasta czy województwa.

Międzykulturowość jest programem o szerszym zasięgu. Czerpie z historii regionu, w której przez setki lat krzyżowały się języki, wyznania i tradycje; po tej tętniącej życiem wymianie teraz pozostała pustka. Jednak od dwudziestu lat bardzo powoli pojawia się nowa twarz przereklamowanej lubelskiej wielokulturowości. To współcześnie mieszkający w mieście Tajwańczycy, amerykańskie Hinduski, Szwedzi czy Białorusinki. I garstka ocalałych z Holokaustu Żydów.

Zrównoważony Rozwój z kolei, podchodzi do sprawy globalnie. Stara się dać praktyczną odpowiedź na pytanie, jak możemy ocalić nasz świat dla przyszlych pokoleń. Co zrobić, by robiąc zakupy, nie okazać się (np. z braku wiedzy) zwykłą, egoistyczną świnią.
Zespół

W Stowarzyszeniu pracuje dziesięć osób, choć słowo to nie jest rozumiane zgodnie ze standardami kodeksu pracy. Praca to codzienne zaangażowanie – za wynagrodzenie lub bez niego.

Kto może dołączyć do HF? Jest w organizacji rodzaj testu. Polega na sprawdzeniu, co zrobi osoba, która znajdzie się w obliczu jakiegoś problemu. Nie musi to być Niezwykle Istotna Kwestia. Może to być np. odlepiający się plakat wiszący w biurze. Jeśli przejdzie obojętnie – test oblany. Jeśli zacznie ten „problem” rozstrząsać, omawiać i analizować – podobnie. Zadanie zaliczy ta osoba, która po prostu przyklei plakat. Najlepiej bez pytania, skąd wziąć taśmę i nożyczki: po prostu znajdzie je i załatwi sprawę. Jeśli ktoś zareaguje tak w małej sprawie – jest duża szansa, że w przypadku poważnych kwestii też zachowa się podobnie. Czyli stawiamy na samodzielność, kreatywność i pracowitość.

A jak podejmowane są decyzje? Zdecydowanie demokratycznie. Jednak w historii tylko raz zdarzyło się, że Zarząd podjął decyzję w drodze głosowania. W innych przypadkach odbywają się dyskusje, a następnie wybierana jest najlepiej uargumentowana opcja. Nie oznacza to, że panuje jednomyślność – to raczej rzadkość. Jednak jeśli większość zespołu skłania się ku jakiemuś rozwiązaniu, reszta stara się to zaakceptować.
Czego HF nie lubi?

To będzie najkrótszy punkt. Homo Faber nie lubi, jak się dużo mówi, a mało robi.
Problemy

Problemy HF są w dużej mierze podobne do problemów innych organizacji, które nie zamierzają przeobrazić się w „firmy żyjące z grantów pozyskiwanych na cokolwiek”. Pieniędzy jest (zawsze) mało, ale to nie one są najważniejsze. Najważniejsze jest, by działanie dawało satysfakcję, by było zgodne z wyznawanymi wartościami, by rzeczywiście miało wpływ na otaczające środowisko (choćby w małym stopniu). Ważne jest także istnienie organizacji jako grupy ludzi, których łączy nie praca na etacie, ale chęć podążania w konkretnym kierunku. Dlatego większość osób stara się szukać zatrudnienia poza organizacją, traktując czas pracy przy „dochodowych projektach” jako chwilowy luksus, a nie status quo. Obecnie organizacja stara się nieco usamodzielnić finasowo, np. prowadząc drobne działania komercyjne. Pracy dużo, ale co za moralny luksus!
Wyzwania

Wyzwań jest mnóstwo. Najważniejsze dotyczy bycia Watchdogiem. Z jednej strony organizacja bardzo chce nim być. Ale żeby być nim naprawdę, musi być niezależna. A to z kolei kłóci się z częścią działań, prowadzonych od lat . Zwłaszcza jeśli, chodzi o finansowanie. Przykładowo, część działań edukacyjnych czy pomocowych (np. dla cudzoziemców) opłacana jest z miejskich grantów. Pytanie, na które organizacja stara się odpowiedzieć, brzmi: czy lepiej monitorować i pomagać czy zrezygnować z któregoś z działań?

Na szczęście rzeczywistość sama daje podpowiedzi. Przeprowadzony roczny monitoring funkcjonowania cudzoziemców w Lublinie mimo, że był zdecydowanie krytyczny wobec władz, nie wpłynął negatywnie na wzajemne relacje. Co więcej, doprowadził do tego, że np. Urząd Miasta Lublina korzysta ze wsparcia merytorycznego (bezpłatnego) osób z organizacji. Jest więc szansa, że przy precyzyjnym podziale kompetencji, przy ścisłym rozgraniczeniu ról i maksymalnej przejrzystości (w tym przejrzystości finansowej), potencjalny konflikt interesów uda się nieco wygasić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Strażnicze kursy online:
  • otwarty kurs internetowy “Na straży”
  • praktyczna edukacja prawna w szkole
  • System Analizy Orzeczeń Sądowych
Poznaj przedmioty inspirowane watchdogami!

Wesprzyj kampanię “Dbamy o lepszą codzienność”.

Monitoruj, kontroluj, działaj!

Sprawdź naszą ofertę edukacyjną.

Strona używa ciasteczek. Polityka prywatności