STRONE PROWADZI
SIEĆ OBYWATELSKA
WATCHDOG POLSKA

biuro@siecobywatelska.pl
UL. URSYNOWSKA 22/2
02-605 WARSZAWA
DESIGN: RZECZYOBRAZKOWE.PL

Nawet w Lublinie powoli się udaje

09Lubelskie stowarzyszenie Homo Faber, jak sama nazwa wskazuje, powstało po to, by robić! W misji ma zapisany wpływ na otaczającą rzeczywistość i cel by ją zmieniać, oczywiście na lepsze.

Lublin,_Stare_Miasto_-_Brama_Krakowska_i_Plac_Łokietka_(2009-06-12)

Szater, Wikipedia, licencja CC BY-SA 3.0

Lublin jest miastem skutecznie wypełniającym stereotypy wschodniego, prowincjonalnego miasteczka, do którego przez lata nie docierały standardy związane z dobrym działaniem administracji publicznej, słowo partycypacja nie było znane (poza wąskim kręgiem futurologów), a o dobrym rządzeniu pisali jedynie entuzjaści science-fiction.

Przez lata władza działała w sposób dworski. Ten, kto miał wiedzieć – wiedział, ten, kto miał mieć dobrze –- miał. A reszta miała słuchać i się nie wtrącać. Zmiany rozpoczęły się wraz z ostatnimi wyborami samorządowymi. Silny i niezależny prezydent stara się wyciągać miasto z cywilizacyjnego dołka. Proces trwa.

Dlaczego informacja o lokalnych uwarunkowaniach jest tak istotna? Bez dobrej woli i politycznej zgody nie da się wprowadzać zmian. Instytucja, która jest „zabarykadowana”, zamknięta na jakiekolwiek głosy (konstruktywnej) krytyki, a przy tym arogancka i „upojona władzą” – nie pozwoli na reformy. W takiej sytuacji nawet najsprawniejsze organizacje nie mają szans. Mogą zbierać „dowody”, apelować, krzyczeć w mediach, a władza nie będzie nawet chciała spojrzeć w ich stronę. Taka sytuacja jest fatalna także dla organizacji. Po kolejnych nieudanych bataliach pojawia się zniechęcenie i szukanie innych, niż strażnicza, nisz.

Jak Homo Faber zmienia rzeczywistość?

W strategii działań Homo Faber jest mocno wpisana postawa współpracy, a nie bezkompromisowej konfrontacji. Mimo, że organizacja nie jest typowym watchdogiem, bo pracuje także w kilku innych obszarach, to jednak we wszystkich działaniach stara się łączyć obie ważne funkcje organizacji strażniczej – monitorowania i jednoczesnego wprowadzania nawet najmniejszych zmian w życie.

Zanim HF zajął się monitorowaniem sytuacji cudzoziemców, pracował przez dwa lata na rzecz ich lepszej integracji z otoczeniem. Związane to było z generalnym profilem organizacji, która często podejmuje się zadań rzeczniczych, aby pomóc różnym grupom. Przykładem może być pomoc środowisku osób LGBT w spotkaniu i stworzeniu własnej organizacji. Homo Faber wielokrotnie zabierał głos w obronie innych mniejszości czy grup wykluczonych, m.in.: uchodźców i uchodźczyń, kobiet, więźniów sumienia.

Zajmując się kwestiami cudzoziemców, HF niejednokrotnie wykrywał jakąś barierę czy problem. Zwracano się wtedy do odpowiednich władz z prośbą o poprawę sytuacji, często oferując pomoc, np. w tłumaczeniu dokumentów czy instrukcji. Jednak nie zawsze takie apele spotykały się z poważnym potraktowaniem. W końcu dlaczego władza ma się liczyć z opiniami jakiejś małej, w dodatku pozarządowej, organizacji?

Z pomocą przyszedł kompleksowy monitoring, jako doskonałe narzędzie służące wprowadzaniu zmian.

Pracując nad monitoringiem funkcjonowania cudzoziemców w mieście, organizacja na bieżąco starała się przekazywać odpowiednim instytucjom pozyskane informacje oraz wynikające z nich pomysły na zmianę. Zawsze w takich przypadkach szefostwo danej instytucji było wcześniej informowane o założeniach monitoringu, o jego celach i harmonogramie. Bardzo dużo pracy włożono z zadbanie o to, by działania organizacji nie były odbierane jako publiczny atak, ale rzeczywista chęć pomocy mieszkającym w mieście cudzoziemcom. Nie zapominano o interesie samego urzędu. Tam gdzie to było możliwe, zawsze starano się wykazać korzyści płynące ze zmian, także do urzędników (np. w postaci spokojnego, przygotowanego, posiadającego wszelkie wymagane dokumenty klienta lub klientki).

Barierą, przed którą stanęła organizacja, był początkowy opór ze strony monitorowanych instytucji. Na przedstawiane propozycje zmian urzędnicy odpowiadali zazwyczaj, że wszystkich traktują równo, a językiem urzędowym w Polsce jest polski, więc nie widzą jakiegokolwiek problemu. Dopiero skrupulatne tłumaczenie, na czym polega integracja oraz, że wyciągnięcie ręki z ich strony może przynieść im wymierne korzyści (np. w postaci mniejszej liczby pojawiających się „nieprzygotowanych klientów”) doprowadzało do nawiązania współpracy.

Inną kategorią reakcji na proponowane zmiany są odpowiedzi z kategorii „nie da się”. Albo nie ma pieniędzy, albo ustawa nie pozwala, albo skala problemu jest za mała, albo przełożeni niechętni – zawsze znajdzie się jakiś argument na „nie”. Wtedy z odsieczą przychodzą przykłady dobrych praktyk z innych miast lub autorytet, który wskaże błędy w urzędniczym myśleniu. I nagle okazuje się, że dany problem, przy odrobinie dobrej woli, da się rozwiązać, a nawet przekuć w dumę danej instytucji. Miło potem przeczytać w publikacji podsumowującej działania danego urzędu, jak to opiekuje się mieszkającymi w Lublinie cudzoziemcami.

Ostatnią kategorią są sprawy, które udaje się „ruszyć” dopiero po publicznej „chłoście” w mediach. Jednak to rozwiązanie jest najmniej polecane – zgodnie z ludową maksymą, że z niewolnika nie ma robotnika. Często wprowadzana w ten sposób zmiana jest jedynie fasadowa. W tak delikatnej i wymagającej dziedzinie, jaką jest integracja, lepiej poczekać i doprowadzić do głębszego zrozumienia problemu, niż na siłę „przepychać” rozwiązania, które w urzędnikach budzić będą wewnętrzny sprzeciw.

Podczas monitoringu stosowano zasadę, że krytyczne uwagi wobec urzędu docierały doń wyłącznie bezpośrednio od Homo Faber. Nawet gotowy już raport był zawsze najpierw przekazywany konkretnym instytucjom, zanim poznali go dziennikarze i dziennikarki. Dzięki temu urzędy miały zawsze komfort, polegający na możliwości zareagowania. W praktyce, ta zasada spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. Monitorowane instytucje uznawały, że rzeczywiście działania organizacji służą czemuś innemu, niż wzajemne oskarżanie się i publiczne piętnowanie.

Co się udaje?

Z pewnością, po często trwających miesiącami poszukiwaniach, udaje się znaleźć osobę odpowiedzialną za daną praktykę czy działanie.
Kolejnym sukcesem jest rozmowa, najlepiej na żywo. I najlepiej w pokojowej atmosferze. Dobrze na początku przedstawić swoje intencje, które nie są wymierzone w konkretny urząd czy urzędnika. Warto przedstawić także szerzej profil organizacji, by rozmówca wiedział, z kim ma do czynienia.

Jeśli uda się daną osobę przekonać, że zmiana jest potrzebna (dla dobra klientów i samego urzędu), można przejść do konkretów. W przypadku HF sukcesami są zazwyczaj niewielkie rzeczy: nowa tabliczka; zauważająca obcokrajowców, przeszkolona osoba, która odbiera telefon; instrukcja wypełniania wniosku z podpowiedziami w języku rosyjskim; anglojęzyczna strona internetowa; dyżur osoby, która może poświęcić swój czas na pomoc „w terenie” i np. pójść z klientem lub klientką do innego urzędu, by pomóc się porozumieć.

W szerszej perspektywie, sukcesem jest zaistnienie tematyki, którą podejmuje organizacja w kluczowych, nowo powstających dokumentach, np. strategii miasta, czy kompleksowych planach przebudowy struktury czy funkcjonowania danego organu, w których uwzględnia się, wcześniej pomijaną, kwestię otwarcia na cudzoziemców.

Problemy

Dużą trudnością w prowadzeniu monitoringu było to, że nikt wcześniej nie poddawał władz takiej próbie. Stąd też nie zawsze udawało się od razu nawiązać dobre, służące sprawie relacje. Czasami doprowadzenie do pierwszego roboczego spotkania, na którym można otwarcie porozmawiać, trwało miesiącami – a polegało na wymianie kolejnych, wysyłanych pocztą, oficjalnych not.

Innym wyzwaniem było wieloletnie zaangażowanie w różne działania społeczne organizacji, a przez to jej spora rozpoznawalność i wielość personalnych relacji z urzędnikami i urzędniczkami. To w służbowych relacjach ma destruktywny wpływ na efekty działań. Zdecydowanie lepsza jest sytuacja, kiedy nie miesza się relacji personalnych ze służbowymi. W takich wypadkach trzeba czasami na nowo wyznaczać granicę, posiłkować się innymi, mniej „uwikłanymi” osobami, czy bardziej urzędowymi kanałami komunikacji.

Zmiana do wewnątrz

Pisząc o działaniach na rzecz zmiany, trzeba opisać historię Piotra Chorosia, aktywnego członka stowarzyszenia od wielu lat. Piotr, specjalizował się w kwestiach partycypacji – wszelkimi siłami starał się polepszyć „słyszalność” głosu organizacji pozarządowych, próbując m.in. „z zewnątrz” zmienić nawyki Urzędu Miasta. Przez długi czas Piotr bardzo krytycznie odnosił się do panującej rzeczywistości. Aż wreszcie, po ostatnich wyborach samorządowych, nowo wybrany Prezydent podjął decyzję o zreformowaniu systemu współpracy miasta z organizacjami pozarządowymi. W wyniku konkursu Piotr został odpowiedzialny za współpracę Gminy Lublin z organizacjami. Jednak aby stało się to faktem, musiał formalnie wejść w struktury Urzędu i zostać urzędnikiem. Dla Homo Faber był to olbrzymi cios – z dnia na dzień organizacja straciła bardzo ważną osobę (Piotr odszedł z zarządu i przestał angażować się w pracę HF). Jednak dla całego miasta, jak się wkrótce okazało, sytuacja w zakresie współpracy z UM z NGOsami zmieniła się radykalnie. Rozpoczęły się konsultacje (na których zamiast kilku, pojawia się kilkadziesiąt osób), przygotowane i wprowadzone zostały odpowiednie uchwały, a na początku 2012 r. odbył się pierwszy Kongres Organizacji Pozarządowych, na którym wybrana została Rada Pożytku Publicznego.

Można się zastanawiać, czy jest to zmiana wprowadzona przez Urząd czy sektor pozarządowy. Do tego, by nastąpiła, potrzebna była dobra wola dwóch stron. Organizacja zgodziła się oddać „swojego człowieka”, a Urząd zgodził się go przyjąć i – co ważne – pozwolił mu działać. Jak na razie efekt rewelacyjny.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strażnicze kursy online:
  • otwarty kurs internetowy “Na straży”
  • praktyczna edukacja prawna w szkole
  • System Analizy Orzeczeń Sądowych
Poznaj przedmioty inspirowane watchdogami!

Wesprzyj kampanię “Dbamy o lepszą codzienność”.

Monitoruj, kontroluj, działaj!

Sprawdź naszą ofertę edukacyjną.

Baza Inicjatyw Strażniczych

Poznaj polskie projekty, osoby i organizacje watchdogowe.

Strona używa ciasteczek. Polityka prywatności